W widłach Biebrzy i Brzozówki

Zacznijmy naszą podróż od Nowego Dworu, gdzie Biebrza jest wąziutką strugą. W tej części biebrzańskiego świata rzeka wije się pomiędzy morenowymi wzgórzami, a popłynąć nią się nie da bez utraty orientacji. Meandrująca rzeka, starorzecza i łany trzcin z łozami to jedyny widok z rejsu. Oczy to zwodny organ... - raz pokażą ci wieżę kościoła w Sztabinie z prawej strony, raz z lewej. Rzeka potężnieje zbierając wodę z gąbki torfu o grubości do sześciu metrów i za Lipskiem jest to już groźna toń. Stąd zaczynają się najczęściej spływy kajakowe, albo kilkudniowe rejsy tratwami.

Najciekawszy odcinek rzeki zaczyna się w Dębowie. Tam jest ostatnia śluza Kanału Augustowskiego, a woda z jezior nadaje Biebrzy charakter potężnej rzeki. Wcześniej jednak trzeba koniecznie odwiedzić malowniczą wieś Jagłowo i zobaczyć w szmaragdowym lustrze wiejskie obejścia, które wprost wchodzą szczytami budynków w nurt rzeki. Archaiczne to miejsce, jakby ze świata widzianego oczyma pierwszego odkrywcy Biebrzy - Oskara Kolberga, który przepłynął i przewędrował Dolinę Biebrzy w poszukiwaniu jej tajemnic. Takie tajemnice odkryjemy także w Jaminach. Drewniany kościół z dwoma wieżami i cmentarz z pamięcią o swoich i obcych - tubylcach i najeźdźcach. I przycupnięta obok plebania, jak ze starej pocztówki.

A tam, gdzie kończy się asfaltowa droga, zaczyna się żwirowy trakt - wiedzie on wraz z Biebrzą, tak samo meandrując pomiędzy łozinami i w łachach grążeli po obu stronach. Tu znajdziemy maleńką osadę na grądzie - Kopytkowo. W gospodarstwie agroturystycznym człowieka, który jak Rumacajs się nosi i jak rozbójnik wziął w posiadanie szmat mokradeł - z wieży widokowej zobaczymy zielone morze traw, turzyc, trzcin i niemal na wyciągnięcie ręki Wilczą Górę. Wiosna kwieciem ubarwiona żółto - złotym i latem w fioletach, a jesienią - czerwienią i rudościami. Raj! Ten raj zwie się Czerwonym Bagnem, a dojść tam się nie da samotnie. Można jedynie pójść po śladach przewodnika, którymi są tubylcy z Dolistowa. Stare i Nowe Dolistowo, sprzęgnięte w jedną wieś pięknym kościołem pw. Świętego Wawrzyńca, zapraszają nie na jeden dzień, ale na całe lato, jesień, zimę i wiosnę. Każda pora roku jest tu tak samo urokliwa. Tu, na Ziemi Jaświlańskiej, kończy swój bieg siostra Biebrzy - Brzozówka. Na skraju Zabiela i Dolistowa wiatraki bezskrzydłe łapią jeszcze wiatr w gont poszycia. Brzozowa, Bobrówka, Dzięciołowo - wsie z prapotomkami Jaćwingów, Litwinów. Drewniane chałupy z okiennicami, narożami i okapami z koronki uszyte. Świeronki, ziemne piwnice z kamienia i kapliczki przydrożne - to Szpakowo, Moniuszki, Jadeszki. Świat jeszcze nie zapomniany, nie wystarczy jednak patrzeć, trzeba to zwyczajnie widzieć. Z każdej pozycji - wędrowca, rowerzysty, kajakarza, a choćby i dorożki pana Irka Szczęsnego z Dolistowa - tylko nie z okna samochodu, chyba że kierowca jest ochotny na postoje co kilkaset metrów.

Biebrza, maj 2010 Kazimierz Radzajewski